Wreszcie żyć - 12 kroków ku pełni życia

Zapraszamy serdecznie do udziału w kolejnej edycji programu. Trwają zapisy do nowo powstającej grupy warsztatów Wreszcie żyć - 12 kroków ku pełni życia.
------------ W uzasadnionych przypadkach możliwość uczestnictwa online. ------------


Warsztaty Wreszcie żyć - 12 kroków ku pełni życia to program terapeutyczno – rozwojowy, łączy psychoterapię z rozwojem osobistym i duchowym. Pomaga przezwyciężać różnego rodzaju trudności w sferze psychicznej i duchowej, w relacji ze sobą, innymi, z Bogiem. Wspiera osobę w integralnym rozwoju. Treści dotyczące kolejnych kroków bazują na tekstach biblijnych i analizie psychologicznej.

Udział w warsztatach Wreszcie żyć - 12 kroków ku pełni życia zakłada:

Pracę osobistą

w oparciu o podręcznik uczestnika

Pracę w grupie

polegającą na dzieleniu się własnym doświadczeniem wynikającym z pracy osobistej, refleksji i pytań.

W zależności od różnych sytuacji i potrzeb uczestników program daje szansę osiągnięcia następujących celów:

1. Osobom, które znają swoje problemy udział w warsztatach może pomóc odnaleźć się na nowo, uporządkować, zrównoważyć i zrozumieć własne uczucia, przeżycia i doświadczenia.
2. Osoby, którym trudno określić i nazwać przeżywane trudności poprzez osobistą refleksję i pracę w grupie mogą uwrażliwić samych siebie i odnaleźć dla siebie konkretne odniesienia i znaczenia omawianych treści we własnym życiu, co może ułatwić rozwiązanie własnych problemów.
3. Dla osób, które nie doświadczają jakiegoś konkretnego problemu, a pragną lepiej poznać siebie, by w pełni korzystać z własnego potencjału i rozwinąć własną osobowość, treści zawarte w programie, teksty biblijne i pytania mogą być inspiracją do poszukiwania odpowiedzi, a tym samym do rozwoju.

Zapraszamy osoby, które:

  • doświadczają poczucia pustki i braku spełnienia, nie potrafią odnaleźć sensu w swoim życiu
  • przeżywają różnego rodzaju trudności, konflikty, kryzysy wewnętrzne
  • nie rozumieją siebie i swoich zachowań
  • mają trudności w wyznaczaniu sobie celów i kierowaniu swoim życiem
  • mają zaniżoną samooceną i szukają za wszelką cenę uznania u innych
  • mają tendencję do izolowania się
  • przeżywają różne lęki i obawy
  • czują się nadodpowiedzialne i przejawiają nadmierną potrzebę kontroli
  • dźwigają zranienia emocjonalne z dzieciństwa
  • są skrępowane różnego rodzaju niezdrowymi nawykami
  • przeżywają osamotnienie, trudności w kontaktach z innymi
  • chcą rozwijać bliskie relacje, nauczyć się wyrażania swoich myśli i uczuć, potrzeb i pragnień
  • pragną rozwoju osobistego, głębszego poznania siebie i uporządkowania swojego wnętrza
  • dążą do pogłębienia osobistej relacji z Bogiem

Czas trwania programu:

Spotkania w grupie odbywają się raz w tygodniu i trwają 2 godziny (18.00 – 20.00).
W zależności od dynamiki pracy grupowej czas trwania warsztatów wynosi około 2 lata.

Warsztaty 12 kroków Lublin

Zapraszamy
do nowej grupy.

Wypowiedzi uczestników:

"Uczestnictwo w warsztatach „Wreszcie żyć - 12 kroków ku pełni życia” jest nie do przecenienia. Jestem pewien, że jakość mojego życia zdecydowanie uległa poprawie. Okoliczności w jakich żyję są takie same, ale zmianie uległo moje wnętrze. Po pierwsze jestem bardziej świadomy moich uczuć i tego, w jaki sposób z nimi postępować. Już nie one mną kierują, ale to ja jestem w stanie odpowiednio na nie reagować, przynajmniej w większości przypadków :) Wzrosła też moja pewność siebie. Najbardziej jednak dostrzegam pozytywne efekty w trudnych dla mnie chwilach i relacjach. Radzę sobie z nimi o wiele lepiej niż kiedyś. Jestem teraz gotów do uznania swojej słabości i bezsilności. Dzięki temu otwieram się bardziej na Bożą pomoc. Nie zachowuję się już jak atlas, który na swoich barkach niesie cały świat. Dzięki temu jestem spokojniejszy i bardziej ufny. Zmieniła się też moja relacja z Bogiem. Już nie „muszę” wszystko, ale „chcę”." Michał, 37 lat, mąż i ojciec piątki dzieci

"Przyszłam na warsztaty ,,Wreszcie żyć - 12 kroków ku pełni życia”, ponieważ nie radziłam sobie z gniewem. Często wybuchałam złością w postaci agresji słownej. Z byle powodu stawałam się wulkanem złości. Ten stan chronicznej złości powodował, że myślałam o sobie źle. W czasie warsztatu zrozumiałam, że te nieprzyjemne uczucia, które przeżywam, nie są same w sobie złe, że ja nie jestem zła (choć jestem w złości} ale, że one są informacją o moich niezaspokojonych potrzebach. Bardzo ważną rzeczą było odkrycie, że mam poważny problem ze stawianiem granic. Program 12 kroków poprowadził mnie też do bardzo odległych wydarzeń z życia, do starych ran zakopanych i wypartych. Mogłam to przepracować w życzliwej i bezpiecznej atmosferze. W trakcie pracy w grupie poznałam narzędzia pozwalające porządkować moje niewłaściwe postawy i zachowania. Korzystam z nich i widzę, że są skuteczne, choć wiem, że ta praca wymaga czasu, że to jest proces na całe życie. Staram się nie zniechęcać porażkami, ale zaczynać od nowa, kiedy coś się nie udaje. Chcę rozwijać pozytywne postawy w sobie i osiągnąć wewnętrzną wolność. Jestem wdzięczna Panu Bogu, prowadzącym i członkom grupy, że mogłam uczestniczyć w tych warsztatach. Choć czasem było trudno, ale było super!" Barbara, 58 lat, żona i mama

"Na początek - cofnę się trochę wstecz, do wieku nastoletniego (miałem w swoim życiu taki okres, nieco ponad dekadę), który teraz z perspektywy czasu mogę porównać do jazdy na wózku po torach, które prowadzą w dół - wózek ciągle się rozpędza i tylko kwestią czasu jest, kiedy w końcu pojawi się jakiś zakręt lub przeszkoda. To był taki okres oddalenia się od Boga (o ile kiedykolwiek byłem blisko) i coraz większego przywiązania do przyjemności tego świata. Skutkowało to coraz większym zagubieniem w wielu sferach: relacyjnej, seksualnej, szkolno-edukacyjnej, rodzinnej. Pojawiły się nałogi, które prowadziły do jeszcze większych frustracji. W tym czasie też dużo raniłem siebie i innych, co dodatkowo izolowało mnie i zamykało. Później przyszedł czas, kiedy nie mając już żadnych swoich pomysłów na szczęście, zwróciłem się w końcu o pomoc do Pana Boga. Od tamtej pory nieustannie czuję Jego prowadzenie i opiekę. Czuję, że Pan Bóg prowadzi mnie przez takie wydarzenia i daje takie narzędzia, żeby mnie ratować, naprawiać we mnie to, co ja zepsułem, to co inni we mnie popsuli lub uzupełnić to, czego nie dostałem wtedy, kiedy potrzebowałem. Czasem to było jak takie "kucie tynków do gołego betonu”. I tu zaczął się warsztat ,,Wreszcie żyć - 12 kroków ku pełni życia”. Kilka zmian w moim życiu, które dokonały się dzięki krokom: 1. Zmienił się mój obraz Boga - dostrzegłem lepiej, że On jest cały czas ze mną, że mnie nie odrzuca i nigdy nie odrzucał, i że mnie podnosił mimo moich błędów. 2. Lepiej poznałem samego siebie, to czego potrzebuję, chcę, co myślę i nadałem temu wartość, a może dostrzegłem, że to ma wartość, że to co ja myślę i chcę też jest ważne. 3. Łatwiej jest mi wyznaczyć moje granice wobec innych. Łatwiej mi swoje potrzeby postawić na równi z potrzebami innych, a nie w kółko wszystkich zadowalać, jednocześnie pomijając siebie. Cały ten czas traktuję jako czas pewnego rodzaju leczenia, poznawania i kształtowania dobrych wzorców i postaw oraz czerpania od innych. Doświadczenie przyglądania się temu, jak inni (którzy są ode mnie inni) przeżywają swoje kroki, było dla mnie szczególnie cenne i dodatkowo pokazało, że świat wcale nie musi być taki, jak mi się wydaje, że jest. Jestem Panu Bogu wdzięczny za ten czas i za to, co przeżyłem na krokach, bo widzę, jak wiele to we mnie zmieniło. I za to wszystko chwała Panu! :)" Piotr, 37 lat, mąż i ojciec czwórki dzieci

"Kiedy zdecydowałam się na udział w programie ,,Wreszcie żyć - 12 kroków ku pełni życia”, byłam w stanie całkowitego braku akceptacji mojego życia, zarówno przeszłego, jak i obecnego. Nie lubiłam siebie, istniała przepaść między moim ,,ja” realnym a ,,ja” idealnym, między postrzeganiem siebie a marzeniem, jaka chciałabym być. Pamiętam, że pragnęłam zmienić swoje życie, uzdrowić relacje ze sobą, z Bogiem i innymi ludźmi, by cieszyć się życiem, w radości i pokoju wewnętrznym, w miłości do siebie i świata - po prostu żyć w pełni. Wtedy znaczyło to dla mnie wyzwolenie się z ciągłego poczucia winy za "nieudane życie", niewłaściwe decyzje, zaprzestanie samooskarżania i krytycznego recenzowania każdego swojego kroku, uwolnienie się spod władzy umysłu, który obsesyjnie roztrząsał fatalną przeszłość i wymyślał alternatywne scenariusze: co by było, gdyby... Wejście na drogę 12 kroków wymagało ode mnie bezkompromisowego stanięcia w prawdzie o sobie, głębokiego samopoznania, wnikliwego przyjrzenia się swoim szkodliwym nawykom i programom mentalnym, uświadomienia i ujawnienia skrywanych uczuć i traum. "Boże, użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić..., pozwól mi… przyjąć ten świat, jakim jest, a nie jakim ja chciałbym, aby był..., pozwól mi Tobie zaufać..." - te słowa modlitwy przypominały mi, że najważniejsze są: akceptacja i ufność. Gdy tak szłam krok po kroku, w zawierzeniu bezwarunkowej Miłości, z towarzyszeniem kompetentnych i zaangażowanych prowadzących, przeglądając się w zwierciadle doświadczeń członków grupy i zarazem otrzymując od nich dar uważności na moją historię, otwierało się przede mną zrozumienie sensu wszystkich przeszłych i teraźniejszych doświadczeń mojego życia, jako drogi rozwoju i wzrostu, wiodącej do miejsca, w którym teraz jestem. Osiągnęłam wewnętrzny spokój i samoakceptację. Moje ,,teraz” to kolejny punkt na drodze, w ciągłym procesie refleksji nad sobą i odkrywania głębi własnego życia, drodze ku pełni, jaką jest w istocie zjednoczenie z Bogiem. Z wdzięcznością." Bożena, 66 lat, mama i babcia

"Zawsze myślałam, że mam problem z córką, z ludźmi, a tak naprawdę to ja miałam problem ze sobą: z akceptacją, z odpuszczaniem, z uznaniem mojej słabości. Warsztaty ,,Wreszcie żyć - 12 kroków ku pełni życia” uświadomiły mi, że nie muszę spełniać oczekiwań innych, nie muszę też przesuwać swoich granic, mam prawo być słaba, bezsilna, zmęczona. Nie muszę też nikomu niczego udowadniać, ale też nie mogę oczekiwać, że wszystko będzie pod moje dyktando. Moje granice są ok i nie muszą być takie, jak granice innych ludzi - ich granice też są ok. Dziękuje Bogu, prowadzącym warsztaty: Ewie i Leszkowi oraz uczestnikom grupy za obecność , otwartość i przedstawienie innych punktów widzenia na  niektóre sprawy. Początkowo myślałam, że na warsztaty trafiłam przypadkiem w trudnym momencie mojego życia. Teraz wiem, że zostałam tu przyprowadzona. Po trzech latach warsztatów (swoją drogą, jak ten czas szybko minął) - część moich problemów naprostowało się, na część patrzę całkiem inaczej, a ja jestem mocniejsza w wierze, bliżej Boga i nadal w drodze." Anna, żona i mama dwójki dorosłych dzieci

„Praca w 12 Krokach to czas największych przemian, nad którymi sama pracuję i które dostrzegam, że się dzieją we mnie. Ogromną wartością w spotkaniach jest przygotowanie zawodowe i terapeutyczne Prowadzących, to bardzo wiele wnosi. Podjęłam tą pracę, by ratować siebie i moje młode małżeństwo. Uważałam się za osobę altruistyczną, oddaną, słuchającą, głęboko wierzącą. Nie podejrzewałam, że mam jakieś utarte, koślawe mechanizmy działania czy myślenia. Że mogę je odkryć. Nazwać je słowami. Że one mogą zafałszowywać codziennie moje myślenie, moje czyny, oceny, decyzje. Że mogę nauczyć się, jak je wyprostować i żyć w prawdzie! Nie podejrzewałam, że będę uczyć się stawiać siebie na pierwszym miejscu, by nie być tak surową dla siebie. Nigdy nie pomyślałabym, że mój sposób komunikowania, mówienia i słuchania był tak kulawy. Warsztaty grupowe są dla mnie wieeeeelką wartością, bo w słowach innych sama mogę się przejrzeć i dostrzec rzeczy dotąd niedostrzegalne. Bogu dziękuję, że mnie zaprowadził na tą drogę pracy ze sobą, drogę szczęśliwego i spokojnego życia wśród ludzi i dla Niego". Marysia, lat 42

„Zaproszenie na Warsztaty 12 kroków przyjęłam bez przekonania. Po zapoznaniu się z ich programem, miałam jeszcze więcej wątpliwości. Za mną było już wiele terapii małżeńskich, a potem indywidualnych i miałam wrażenie, że będę powielać proces, przez który już wielokrotnie przechodziłam. Ostatecznie podjęłam to wyzwanie tylko dlatego, że miałam wewnętrzne poczucie braku pełnego wybaczenia " moim winowajcom". I faktycznie przechodziłam przez wiele kroków sięgając ponownie do bolesnych wspomnień, uświadamiając sobie jeszcze raz te same schematy, słabości, braki, ale już zupełnie w innym kontekście. Po raz pierwszy doświadczyłam akceptującego przyjęcia całego mojego "brzemienia" przez grupę innych, obcych ludzi, co po jakimś czasie dopiero uświadomiłam sobie jako proces zdrowienia mojej wielkiej rany - "odrzucenia". Wypowiadanie przed grupą swoich trudnych doświadczeń, było możliwe dzięki nieudawanej empatii pozostałych uczestników, jak również dzięki wsłuchiwaniu się w ich doświadczenia. To pozwoliło mi przenieść swoją koncentrację ze swojego bólu, zobaczyć w drugim człowieku bezsilność pomimo dobrej woli i skorygować moją ocenę innych, z którą szłam przez życie. Największym jednak "darem" tych warsztatów było dla mnie przyjęcie swojej odpowiedzialności w budowaniu własnego życia i relacji, bez poczucia destrukcyjnego poczucia winy, a przez to wyjście z roli ofiary. Zobaczenie, a potem wypowiedzenie na głos własnych słabości i braków pozwoliło mi wejść w proces wybaczania sobie, co okazało się podstawowym warunkiem w prawdziwym wybaczaniu innym. Gdy zrozumiałam swoje uwarunkowania i to, czego w sobie nie mogę zmienić, mogłam swoją uwagę przekierować na wzmacnianie tego co we mnie dobre. Akceptacja tego czego nie mogę zmienić w swoim życiu, dała mi energię, by działać tam gdzie zmiany są jeszcze możliwe, do czego nieustannie motywowali nas Prowadzący i za co jestem im ogromnie wdzięczna". Małgorzata, lat 48, mama dwóch dorosłych córek

„Dzięki uczestniczeniu w Warsztatach pokonałam ogromny strach przed odrzuceniem i opuszczeniem, który wcześniej mnie blokował i przeszkadzał nawiązać bliższe relacje. Nauczyłam się tam, że każdy człowiek może zawieść, jedynie Bogu mogę w pełni zaufać. I to wystarczy. Zaakceptowałam możliwość, że inna osoba może mnie zranić. Zaczęłam dzielić się z innymi ludźmi swoimi odczuciami i przeżyciami. Dzięki terapii zrozumiałam, że ci, którzy mnie kiedyś zranili też byli poranieni. Przestałam postrzegać siebie jako ofiarę i dzięki temu skupiłam się na eliminowaniu swoich wad i grzechów. Dostrzegłam, że każdy popełnia błędy, jest grzeszny i zaakceptowałam to. Zmniejszyło się przez to moje osądzanie i krytykowanie innych ludzi. Staram się mniej krytykować także siebie. Przebaczyłam sobie swoje dotychczasowe błędy i przestałam się za nie karać. Poprzez okazane sobie przebaczenie w dużym stopniu ograniczyłam zachowania, które były dla mnie destrukcyjne. Swobodniej czuję się teraz w kontaktach z osobami, które w jakimś sensie są dla mnie autorytetami. Przestałam porównywać się z innymi ludźmi. Nie obawiam się już ich oceny. Wcześniej sama ich obecność powodowała we mnie ogromny lęk, paraliż i chęć wycofania się. Nie potrafiłam się wtedy zgrabnie wypowiedzieć, nie kończyłam rozpoczętej myśli, brakowało mi słów, czułam w głowie pustkę. Przed terapią nie potrafiłam nazywać ani wyrażać swoich uczuć. Nie dostrzegałam swoich potrzeb lub je tłumiłam. Teraz cały czas uczę się rozpoznawać oraz dostrzegać ich prawdziwą przyczynę i nie obwiniać drugiego człowieka za moje stany. W dużej mierze uwolniłam się od kontrolowania innych osób, w szczególności mojego syna, narzucania mu własnych pomysłów, krytykowania. Zrozumiałam, że ma on prawo znaleźć własną drogę przez życie i że troszczy się o niego Bóg, który zna go najlepiej. Dzięki temu obniżył się poziom stresu, zaczęłam więcej czasu poświęcać sobie, dbać o siebie i swoje potrzeby. Mam więcej chęci i gotowości do prowadzenia aktywnego trybu życia, dbania o swoje zdrowie. Mam lepszy kontakt z synem, który także zauważył we mnie te zmiany i je docenia. Pragnę zaznaczyć, że bardzo dużą pomocą było dla mnie dzielenie się innych osób w grupie, ich świadectwa. Ich wypowiedzi pomagały mi rozpoznać moje niewłaściwe sposoby postępowania a wypowiedzi zwrotne były mi pomocne w poszukiwaniu moich rozwiązań. Przez to proces zdrowienia mógł być bardziej efektywny i przebiegać szybciej. Jestem także bardzo wdzięczna naszym terapeutom, dzięki ich mądremu prowadzeniu, cierpliwości, akceptacji i ogromnej życzliwości zdołałam dobrnąć do końca tego trudnego, wymagającego procesu zdrowienia. Bardzo im dziękuję!". Beata, lat 51

„Podczas warsztatów poprawiła się moja samoocena. Pokochałam siebie taką, jaka jestem. Poprawiła się moja relacja z Bogiem. Wiara stała się dojrzalsza. Bóg stał się mym przyjacielem, a nie wymagającym ojcem. Byłam bardzo zalękniona Bogiem. Cierpiałam na nerwicę lękowo-depresyjną. Warsztaty pozwoliły mi w dużym stopniu pozbyć się jej. Wciąż byłam niezadowolona z siebie i z życia, teraz potrafię cieszyć się drobiazgami. Poprawiły się moje relacje z ludźmi". Katarzyna, lat 65

„Udział w warsztatach 12 kroków pomógł mi przyjrzeć się sobie bardziej, swoim niekontrolowanym zachowaniom, pomógł mi zrozumieć dlaczego i skąd biorą się moje pewne nawyki, zachowania, wybory i błędy. Przede wszystkim przestałam mieć nadmierne poczucie winy za swoje błędy, zrozumiałam motywy mojego postępowania, a przynajmniej po części (bo tak naprawdę wszystkiego dowiem się po śmierci). Uwolniłam się też od pewnego przymusu pomagania innym na siłę, brania za nich odpowiedzialności, ich życia na swoje barki. Zwróciłam się bardziej ku sobie, aby świadomie z pełną odpowiedzialnością budować dalsze swoje życie i odpowiadać za nie. Nie zabiegam już tak mocno o uznanie i akceptację, nie wymuszam jej na innych, pozwalam sobie na życie w pokoju. Dzięki warsztatom zrozumiałam jak bardzo nie umiem stawiać granic i ich egzekwować, które zostały naruszone przez przemoc psychiczną, jakiej doświadczyłam w domu rodzinnym. Zobaczyłam też agresję i przemoc jaką miałam w sobie. Dziękuję Panu Bogu za to, że mnie pokierował na warsztaty 12 kroków i za cudownych prowadzących psychologów, za ich profesjonalizm, delikatność i wyrozumiałość". Grażyna, lat 48

„Na warsztaty "Wreszcie żyć - 12 kroków ku pełni życia" trafiłam z polecenia mojego kierownika duchowego. Kierownik powiedział, że pomogą mi uporządkować chaos w moim życiu i poprawić relacje z najbliższymi. Rozpoczęłam pracę i powoli zaczęłam poznawać siebie. Stopniowo poszerzała się świadomość moich wad, schematów działania, moich wypowiedzi i zachowań raniących ludzi wokół mnie. Z drugiej strony zaczęłam zauważać także swoje mocne strony i dobre cechy. W miarę postępu terapii zaczęłam zmieniać swoje postępowanie, sposób postrzegania ludzi i problemów. Zaczęło mi być coraz łatwiej w sytuacjach trudnych, których wcześniej nie umiałabym ,,ogarnąć''. Dzięki temu, że jest to praca grupowa i wszyscy dzielimy się swoimi doświadczeniami mogłam poznawać sposoby postępowania różnych osób, które miały podobne problemy do moich. Ich wypowiedzi niejednokrotnie były odpowiedziami na moje wewnętrzne pytania. To pomagało mi wybierać najlepszy sposób postępowania. Na warsztatach były osoby będące rówieśnikami moich dorosłych dzieci. Dzięki ich wypowiedziom zrozumiałam bardziej moje dzieci, ich sposób myślenia i postrzegania świata. Zachowanie moich dzieci i ich sposób wypowiadania się już mnie nie drażni, ponieważ już je bardziej rozumiem. Dzięki warsztatom jestem spokojniejsza, rozważniejsza w rozmowie, staram się wyważać słowa, lepiej je dobierać, aby nikogo nie ranić. Uczę się też otwartości w stosunku do ludzi i stawiania granic, co było moją wielką trudnością. Jestem wdzięczna terapeutom i mojej grupie, że mogę z ich pomocą odmieniać siebie, tak, aby moje życie stało się bardziej świadome, łatwiejsze, aby relacje stały się lepsze". Teresa, lat 62



Kontakt

Pracujemy stacjonarnie w Lublinie oraz online.
Jeśli mają Państwo pytania lub chcą skorzystać z naszej oferty - prosimy dzwonić.

ul. Zielona 3, 20-082 Lublin
(wejście od parkingu)

NIP 9461494571